Nie mówię, że nie mam telewizora. Bo mam. Ale oglądam go mało. Bo nie mam. Czasu. A czasem chęci.

Zresztą telewizora też mam mało. Tak uznał Pan, który odradzał mi zabudowę, bo pewnie kiedyś będę chciała większy. Nie będę. Nie mam miliona cali tylko 32 (to aż tak słabo?) bo jak już wspomniałam – oglądam mało. A gdy już patrzę, to najczęściej na filmy z DVD, więc pakiet kanałów minimalny. Mam.

A czasem nie mam. Bo jak nie ma sezonu żużlowego to nie widzę sensu mieć. Bo telewizję na kartę mam. I płacę za minimalny głównie wtedy, gdy mecze chcę oglądać. A tak to różnie. Bo oglądam mało. I nie potrzebuję mieć.

Ale tych kilka kanałów zawsze mam. I styka. Bo oglądam mało jak wiecie. Kiedyś wciągałam Fakty i Wiadomości. Potem już mało. Nie miałam czasu. A odkąd w kraju nowe władze – to i chęci nie mam. Chęci i czasu na to by przefiltrowywać fakty z wiadomości.

Płacę czy nie płacę – TVN zawsze mam. Co jakiś czas puszczają seriale, które stają się hitem, a potem powstaje 10 serii, których nie oglądam bo nie widziałam początku. A tak już mam. Jak nie widzę początku, choćby pierwszych 5-minut ledwie półtoragodzinnego filmu to olewam. I nie oglądam. A co dopiero przy tasiemcach…

Trochę mnie to wkurzało, dlatego pewnego dnia zmusiłam Mojego cobyśmy oglądali jakiś jeden czy drugi serial od początku bo z pewnością znów jakiś hit mnie ominie. Same niewypały. Bankowo kolejny, który puszczą – podaruję sobie i ostatecznie koło nosa z 10 serii mi przejdzie… Tak już mam. Ale nie szkodzi. Bo w sumie mój nos i tak woli siedzieć w książkach i nie powiem, że w internecie nie – bo też.

Mojego jeszcze na „Agenta” namówiłam. Sentyment mam. Pierwszą serię oglądałam pół życia temu. Z tatą. To był chyba pierwszy format reality. Pamiętałam, że mi się podobało.

I Eureka! Do tej pory zaliczyłam wszystkie odcinki programu „Agent”. Mój też. A przynajmniej obecnością na sofie, bo większość przespał. Takie to wszystko emocjonujące. Ja też trochę na pół gwizdka, bo z laptopem na kolanach ale tym kątem oka patrzę. Bo oko szerokokątne mam.

A nosa nie. Jak już wspomniałam – został w książkach. Ale od początku obstawiam Tamarę.

Nie dlatego, że bawię się w detektywa. Bo pokazują co chcą pokazać. Wiadomo. Dlatego, że takie dźwięczne, wdzięczne i pełnowartościowe setki ma. Słyszałam i widziałam kątem oka. Nosa nie używałam. Został wiecie gdzie. Tak już mam.

A Wy kogo typujecie?