Ze wszystkich możliwych zabawek i akcesoriów dla dzieci Kosta najbardziej uwielbia książki. Kilka razy dziennie siadamy, czytamy, oglądamy całą Jego biblioteczkę. Mały ciągnie nas za ręce, prowadzi do książek i nie ma zmiłuj. Niewątpliwie miłość do nich odziedziczył po mamie. W jego wieku i przez kilka kolejnych lat, gdy jeszcze nie potrafiłam samodzielnie czytać, robiłam dokładnie tak samo. Wybierałam kilkanaście(!) książeczek, usadawiałam się z nimi obok rodziców lub babci i musieli mi czytać. Codziennie. Kilka razy dziennie. Miałam setki książeczek/bajek i znałam je wszystkie na pamięć. Ktoś zaczynał zdanie – ja je kończyłam. W ten sposób nauczyłam się czytać samoistnie. Nikt nigdy nie mówił mi, że „A” to „A”. Samo się…

Wtedy w Polsce nikt jeszcze nie słyszał o metodzie Glenna Domana. Ten amerykański fizykoterapeuta, twórca metody rehabilitacji osób z uszkodzonym mózgiem, a, na jej podstawie, metody wczesnej edukacji dzieci zdrowych, wynalazł patent na skuteczną naukę czytania (i liczenia) we wczesnym wieku dziecięcym.

Metoda ta jest wykorzystywana zarówno do nauki dzieci 3, 4, 6 -letnich jak i dzieci rocznych, a nawet 3-miesięcznych. Polega na odpowiedniej stymulacji mózgu dziecka, różnymi formami słowa pisanego z odpowiednią częstotliwością. W wieku niemowlęcym, czytanie jest procesem przyjmowania języka w postaci pisanej przy użyciu wzroku i działa tak jak przyjmowanie języka za pomocą słuchu. Niemowlęta uczą się języka jeżeli mówi się do nich wyraźnie i same porozumiewają się za pomocą dźwięków. Gdybyśmy mówili do nich szeptem, prawdopodobnie nauka języka nie przychodziłaby im tak łatwo. Tak samo ze słowem pisanym. Dziecko odbiera je bodźcem wzrokowym o ile jest duże i wyraźne. W dodatku robi to chętnie i z pasją bo pasjonuje je wszystko co nowe. Chłonie jak gąbka.

Stosowanie Metody Czytania Globalnego modyfikuje się w zależności od wieku dziecka. Wszystkie modyfikacje łączą jednak cechy wspólne: słowa muszą być duże i wyraźne, pokazujemy je szybko i co pewien określony czas dodajemy kolejne.

Żałuję, że trafiłam na tą metodę dopiero teraz, ale postanowiłam wykorzystać naturalną chęć Małego do „czytania”, jego predyspozycje i nasz czas, który i tak spędzamy razem. Nawet jeśli metoda nie okaże się być skuteczna – będzie to dla nas frajda, fajna forma wspólnej zabawy, w pewnym sensie efektywne spędzenie czasu. Nic nie stracimy, a na pewno coś zyskamy.

W naszym przypadku, czyli gdy dziecko jest w wieku pomiędzy 12 a 18 miesiącem życia obowiązują następujące zasady:

– sesje muszą być krótkie, maksimum po 3 słowa (dziecko bowiem nie może się znudzić, a w tym okresie jego głównym zajęciem jest aktywność fizyczna),

– sesję należy przerywać zanim dziecko zechce ją przerwać i nie bawić się gdy dziecko jest chore lub w niedyspozycji, dziecko powinno być wypoczęte,

– aby zacząć zabawę zarówno dziecko jak i rodzic powinni być w dobrych nastrojach, należy zapewnić sobie spokojną atmosferę,

– czas na zabawę jest krótki – 3 do 5 sesji po kilka sekund, wyrazy pokazujemy szybko,

– ważna jest systematyczność,

– należy chwalić Malucha, edukacja zawsze winna być kojarzona z radością,

– zaczynamy od znajomych słów: mama, tata, kotek, mleczko, imiona domowników, etc.

W metodzie czytania globalnego litery powinny być czerwone, mieć 8 cm wysokości, a pismo powinno być niedrukowane (duże litery tylko przy imionach, nazwach miast, etc.).

Metoda Globalnego Czytania ma swoich zwolenników i przeciwników. Chcemy spróbować, ale podchodzimy do tego tematu z pewną rezerwą i sceptycyzmem. Nie mniej jednak również z radością i ekscytacją. Słowem – uczucia mamy mieszane. Jest to jednak forma wspólnej zabawy, wspólnego spędzania czasu z dzieckiem, dlatego zamierzamy spróbować. W związku z powyższym na blogu tworzymy nową kategorię „Metoda Domana”, gdzie będziemy zdawać Wam relację z efektów jej stosowania jak również szerzej przybliżać Wam wiedzę o globalnym czytaniu. A do powiedzenia na ten temat jest jeszcze wiele 🙂