A dlaczego nie dziś?…

Pomyślałam pijąc kawę wcześnie rano.

Pół roku po „Projekcie 12-godzinnym” postanowiłam zrobić to znowu. Tyle się dzieje, tak mało mam czasu na bloga…

Mój dzień tutaj jest teraz.

Jego początki prawie identyczne. Minęło niemal pół roku, a ja o 7:08 jestem w tym samym miejscu co wtedy o 7:12 i zmierzam na cycling! Cóż poradzić? To przecież Najlepszy początek dnia!

20150417_070837

Droga do celu?
Do ładowania baterii na cały dzień – na pewno. Trening cyclingu to dla mnie myślodosiewnia i anty-wszystko. Tu się tylko jedzie!
… a właściwie drogą do celu jest każda sekunda,minuta, dzień…

20150417_071024

Więc jestem. Jednak zanim zabiorę się do ustawiania kierownicy, siodełka, itd. uczestniczę w przygotowaniu pewnej tajnej urodzinowej niespodzianki 🙂 Party o 7:30? Tutaj wszystko jest możliwe.

20150417_072817

Pełna konspira. Na innej sali ukrywamy się przed instruktorką Alicją z resztą grupy (że niby nas nie ma) aby później wyskoczyć z tortem. Nic z tego nie wyszło ale było zabawnie 😉

20150417_082248

Koniec końców był tort, race, cycling z tabatą, która to kompletnie narusza moją strefę komfortu i ostatecznie – świetny trening.
Ech… dziś miałam moc <3 jechało mi się doskonale. Wciąż chcę napisać więcej o tej formie aktywności ale czas mi na to nie pozwala. Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię.
Tymczasem na zdjęciu Ja z Alą – najlepszą motywatorką na świecie i dzisiejszą jubilatką. No bo która „instruktoreska” tańczy w czasie zajęć?
A jak o poranku jest taniec, muzyka i dobra energia – to chce się wszystko <3

20150417_084618

Urodzinowy tort bezowy Alicji Made by Pani Basia z cyclingu. Na szczęście po tabacie „pali” się przez kilka kolejnych godzin więc dla zjedzenia słodkości usprawiedliwienie odpowiednie było 🙂
A tort? No kosmos! Lepszego nie jadłam a mówię to jako wybredniacha.
Słodkie to życie!

20150417_085329

I tak naenergetyzowana wracałam z zajęć spoglądając w niebo. Komentarz? Zbędny.

20150417_090731

Już o 9:00 wiedziałam, że spóźniłam się „do codzienności”.
To co widzicie na zdjęciu to akcesorium do masażu.
Każdego dnia 6 razy rozbieram dziecko, masuję tą szczotką, ubieram i zaczynamy ćwiczenia na piłce fitness.
Dostarczanie wrażeń propirioceptywnych poprzez pozytywny wpływ modulowanego ucisku i kompresji stawów- masaż Willbergera.
Takie oto kolejne sensacje nam towarzyszą. I nie jest to związane z chorobą, o której pisałam wcześniej. To jeszcze inna para kaloszy. Chodzi o integrację sensoryczną i obiecuję, że napiszę więcej jak tylko zyskam na czasie. Masowanie 6 razy dziennie totalnie rozwala system. Na szczęście jesteśmy na półmetku „kuracji” 🙂

20150417_161548

Piła.

20150417_105304

Hola, hola! Znajdujemy czas na przyjemności! Tutaj taniec na środku starówki w rytm kubańskich rytmów wygrywanych przez ulicznego grajka. Mnie też Kościak namawiał do tańca. Nie zdecydowałam się.

20150417_105538

Cel. Zielone Montessori. To mogło oznaczać tylko jedno!

20150417_130546

Matki mają czas na pogaduchy!!!

20150417_114453

Gdyż dzieci: kroiły

20150417_121846

Rysowały.

20150417_124056

Tłukły, grały, dyskutowały, kulały…

20150417_124614

I znów kroiły.

20150417_111737

Nie obyło się bez cappuccino, herbaty i …

20150417_173258

czegoś na wynos 🙂

20150417_141031

Następnie zakupy sprintem…

20150417_143311

Zupa z soczewicą w trybie pilnym…

20150417_171922

Kolejny masaż (chyba już czwarty) i lekturka. Znacie książkę „Jak pokonać dinozaury’?
„Kiedy spacerujesz po lesie, czasami spójrz w górę”.
Tym samym zainspirowaliśmy się i choć zrobiło się zimno – zaliczyliśmy spacer nie po lesie, a po parku – w poszukiwaniu śladów dinozaurów.
Kosta uwielbia je równie mocno co duże ryby, a że te dostrzega nawet w chmurach to jest doświadczonym eksplorerem. Wobec tego rodzinne poszukiwanie śladów dinozaurów również okazało się niezmiernie łatwe.

20150417_165119

Na górze coś musiało się kryć…

20150417_165255

Teoria Kosty!
Oto ślad po uderzeniu łapska Gorgozaura, złamane drzewo załatwił Ichtiozaur, a pożarte (ścięte) to zapewne sprawka roślinożernego Brachiozaura 🙂 Nie mam więcej pytań.

20150417_165446

Znaleźliśmy też diplodoka o dwóch szyjach. Widzicie to?

20150417_170257

A to my! Odkrywcy!

20150417_170746

Jeden z nas nie miał sił by wrócić na własnych nogach z szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej.

20150417_170508

Pozostali „byli twardzi nie miętcy”.
A dalej już bez fotek. Sami wiecie. Kąpiele, masaże i planowanie fantastycznego weekendu (z 12 przerwami na masaż). Logistyka level hard!