W ramach mojego zakrzywionego „zawodowego” cyklu opowiem Wam dzisiaj o bardzo fajnych rozwiązaniach, nie tylko dla restauracji. Spokojnie możecie spróbować ich w domu.
Bring Your Own Bottle!
BYOB! Doskonała idea spopularyzowana w Australii i Stanach Zjednoczonych (nie wiem, gdzie pojawiła się jako pierwsza) sukcesywnie zdobywająca uznanie na całym świecie. Polega na tym, że na imprezę („BYOB” zaznacza się na zaproszeniu) lub do lokalu można przyjść z własnym trunkiem, a korzystać jedynie ze szkła i obsługi.
Moim zdaniem świetna alternatywa zarówno na rodzinne przyjęcia jak i dla restauracji, które chciałby się wyróżnić w jakiś sposób. Miło byłoby znaleźć na mapie kulinarnej takie miejsca, gdzie można byłoby spotkać się ze znajomymi przy winie przywiezionym np. ze wspólnych włoskich wakacji. Tymczasem nierzadko jesteśmy „skazani” na te, których nie lubimy bądź przesadnie drogie. Bo oczywiście czynnik ekonomiczny też ma tu znaczenie, ale co ciekawe nie tylko dla konsumenta ale i dla lokalu. Dla niektórych takie rozwiązanie może okazać się naprawdę opłacalne. Butelka nie zmienia właściciela, a lokal nie potrzebuje zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Takich plusów dla lokalu jest jeszcze kilka ale nie będę zanudzać.
A jak jest w Polsce? W pewnym sensie BYOB triumfy święci wszędzie ;), jednak nierzadko w nieco krzywym zwierciadle. To normalne, że na działkowego grilla często idzie się ze swoim (choć nikt zaproszeń z „BYOB” nie wysyła). Gorzej wygląda to na imprezach, również tych korporacyjnych, co to pieniędzy na zabawę nie szczędzą – alkohole różnej maści przemycane są przez uczestników na milion sposobów i rozlewane są spod stołów. Gdyby istniały lokale z opcją BYOB – klient mógłby dokonać wyboru. A tak? Sami wiecie… Tymczasem i duże i kameralne przyjęcia z opcją BYOB to pomysł doskonały. Tu powiedzenie „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma” nie ma racji bytu.
Sous-vide czyli pysznie i zdrowo.
Czasem, tak ja Maria Czubaszek, wolałbym nie lubić jeść. Ale niestety. Jestem smakoszem, uwielbiam przyjemności, a te zdecydowanie można czerpać kosztując dań przygotowanych metodą sous-vide. Tutaj mięsa, ryby, owoce, warzywa gotowane są w próżni. Metoda ta z powodzeniem wpisuje się w ideę slow. Gotowanie, w zależności od tego co przyrządzamy może trwać nawet kilkadziesiąt godzin (spokojnie – czasem wystarczy godzina), a delektowanie się tak przygotowanymi daniami to prawdziwa frajda dla zmysłów.
Metoda próżniowa w gotowaniu doceniona przez wielu szefów kuchni staje się popularna i coraz więcej restauracji oferuje dania przyrządzone w ten sposób. Jest ona jednak na tyle prosta, że z łatwością można przenieść ją na grunt domowy. Wystarczy zakupić próżniową pakowarkę tzw. vacuum oraz niewielką maszynę z cyrkulatorem temperatury. Bo obok odcięcia dopływu tlenu do surowca –  to właśnie temperatura gotowania ma ogromne znaczenie.
Czemu technika ta jest tak wyjątkowa? Tutaj troszkę wchodzimy w klimaty kuchni molekularnej, która to wykorzystuje wiedzę naukową na rzecz uzyskania najlepszego smaku potrawy. Otóż dzięki zastosowaniu ochronnego opakowania uniemożliwia się rozwój bakterii tlenowych, a jednocześnie „ulotnienie” się z jedzenia witamin i mikroelementów. To – gotuje się we własnym sosie.
Wyobraźcie sobie, że gotujecie mięso w garnku? Wytwarza się jego wszędobylski zapach. przy sous-vide wszystkie soki i aromaty pozostają na swoim miejscu. Smak jest tak wyjątkowy, że ogranicza się ilość stosowanych przypraw. po prostu nie ma potrzeby jego wzmacniania. Oceniam go jako nasycony, delikatny, doskonały. Krótko mówiąc niebo w gębie!!! Takie sprzęty do użytku domowego można już zakupić w cenie 3000,00 zł. Gdybym miała wybrać pomiędzy nim a dobrymi garnkami – wybrałabym sous-vide.
Nowoczesna technologia przychodzi z pomocą!
Jeśli nie lubicie eksperymentować kulinarnie, nie w głowie Wam chodzenie do restauracji czy urządzanie przyjęć z BOYB, jeśli nie macie czasu – zawsze możecie skorzystać z cateringu z dostawą do domu. Po erze zamawiania rzez telefon, gdzie w domu gromadziło się dziesiątki ulotek z różnych lokali, przyszedł czas na zamawianie jedzenia online. Wystarczy prosta aplikacja na telefon (np. z http://www.foodpanda.pl/) i kilka kliknięć.
Ależ ten świat pędzi!