Niedrożne kanaliki łzowo-nosowe noworodków i niemowląt.

Mogą być one zatkane w wyniku wady wrodzonej (normalnie kanaliki, którymi odpływają łzy z oka – udrażniają się przed porodem lub tuż po) bądź wywołane infekcją bakteryjną.

Nasz maluch urodził się z guzkiem w kąciku nosowym oka (ten guzek to wypełniony woreczek łzowy), a tego dnia jeszcze dwójka dzieci dziewczyn, które leżały ze mną na patologii, pojawiło się na świecie z tym  samym schorzeniem. Przypadek czy bakteria? No comment! Statystyki są takie, że zdarza się to średnio co 20 maluchowi.

Nie zawsze przy oczku pojawia się guzek – czasem w oczkach niemowląt zalega „jeziorko” łez i to też jest objaw niedrożności.

Leczenie.

Dzieciaki konsultowała okulistka. Zaleciła aby próbować masażu, ale jednocześnie dała nam namiary na klinikę, w której kanaliki są udrażniane laserowo. Pomimo, że najczęściej problem rozwiązuje się sam (głównie w przypadku wad wrodzonych) i wada ta znika do pierwszego roku życia – to „nasz” był zatkany kompletnie. A więc wszystkie łzy (pojawiają się po kilku dniach od narodzin), z prawego oczka Kosty, spływałyby do tego guzka 🙁 co mogłoby wywoływać kolejne infekcje bakteryjne powodujące ropienie. Te z kolei mogłyby wpłynąć m.in.  na osłabienie ostrości widzenia dziecka.

W naszym przypadku pozorny masaż woreczka łzowego okazał się zbawienny. Okulistka pokazała mi jak go wykonywać.

Prawidłowy masaż polega na ucisku palcem powyżej kąta przyśrodkowego oka i przesuwaniu palca wzdłuż odpowiedniego boku noska. Masaż trzeba było robić kilka razy dziennie. Po dwóch dobach, przy jednym z kolejnych, guzek pękł i wyciekły z niego zalegające łzy – woda. Ważne, aby masować dokładnie tak jak jak jest zalecane! Inaczej nie przyniesie to oczekiwanego efektu.

Przyznam, że nie jest to łatwa sprawa. Sam ruch masujący może i tak, ale gdy masz noworodkowi przyciskać dość solidnie guzka przy oczku to serce się kraje. Matka racząca takimi atrakcjami kruszynkę – musi mieć żelazne nerwy. Na szczęście – to nie boli!!!

Sondowanie (mikroendoskopia) dróg łzowych okazała się nam nie potrzebna, choć byliśmy już zapisani na zabieg. Wybraliśmy właśnie tę metodę, gdyż dziecka nie trzeba znieczulać ogólnie i robić rentgenów, a tym samym naświetlać. To jej największe zalety. Ma też jeden minus – dość wysoki koszt – wahający się w granicach 4-5 tysięcy złotych.

Podsumowując.

Jeśli oczka lub jedno oczko dziecka są „pełne łez”, powieka obrzęknięta, oczko zaczerwienione lub też w wewnętrznym kącika oka gromadzi się ropa (to już objaw infekcji) – to może być niedrożność kanalików łzowo-nosowych.

W ten weekend pozostajemy w tematach OKO(ło) okulistycznych. Jutro kolejny post.