Mam wiele nieopublikowanych postów czekających na odpowiedni moment lub oszlifowanie lub jedno i drugie.

Mam sporo notatek, fragmentów, tytułów, o których wiem, że będę chciała kiedyś je wykorzystać. Tytuł tego posta powstał (posta powstał – ale to brzmi ;)) dawno temu. Ale czekał. Czekał na odpowiednią treść. Gdy w ramach akcji „Blogerki dla Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości” otrzymałam propozycję zostania jedną z  ambasadorek kampanii „Piękna bo zdrowa” od razu wiedziałam, że mam komplet!

Każdy, kto doświadczył w swoim życiu największego poczucia straty, wie, czym jest TA nieuzupełnialna pustka. Wie, co znaczy uczucie totalnej bezsilności, takiej, że ma się ochotę pięścią w mur walić, wyjść z siebie, jakkolwiek oszukiwać własne zmysły byleby jej nie czuć, zagłuszyć ją, sprawić by przestała istnieć.
Każdy, kto doświadczył TEJ pustki jest jednocześnie wściekły. Niewyobrażalnie wściekły. Że to nie tak miało być, że tyle jeszcze chciało się razem zrobić, powiedzieć i że to już nieodwracalnie niemożliwe. I jeszcze to uczucie opuszczenia… Wiesz jakie to straszne? Być może tak, a jeśli nie – spróbuj to sobie wyobrazić. A zaraz po tym wyobraź sobie jak w takiej sytuacji czuliby się Twoi najbliżsi? Chciałabyś aby kiedykolwiek musieli się z nią mierzyć? NIE! Przecież jesteś gotowa dać im wszystko. Więc daj to co najcenniejsze – siebie…

Najczęstsze wymówki by nie chodzić do gina? Brak czasu (to ta oficjalna), kręcenie przez zaprzeczenie (nic mi nie jest, jestem zdrowa, to nie może przydarzyć się mnie) i strach. Czasem uzasadniony, często nie. Ja się nie bałam. Fakt. Tego rodzaju wizyty nie należą do najprzyjemniejszych, ale ja się nie bałam.

A potem przyszła ta pierwsza nieudana ciąża, ze wszystkimi „perypetiami” i dramatycznym traktowaniem przestraszonej pacjentki w szpitalu. I od tej pory też już się bałam. Tak bardzo, że na kilku pierwszych badaniach, przy drugiej ciąży, mąż musiał trzymać mnie… nie – nie za rękę – za kolana – tak mi się trzęsły…

Każdy, kto w związku z wizytą u gina obawia się czegokolwiek – ma jakieś swoje demony. Każdy ma inne. Ale musi(!), musi je zwalczyć za wszelką cenę! Ja też musiałam, dla zdrowia jego i mojego. I teraz, gdy ma już 2 lata, nadal walczę. O siebie. Dla zdrowia mojego i dla niego. Bośmy organizmy połączone. Moje traumy nie są i nigdy nie będą silniejsze ode mnie! Nie pozwoliłam by systematyczne badania straciły na regularności. Jak zwykle na wiosnę – znów się wybieram. Na kontrolną wizytę, na cytologię. Ta trwa dosłownie kilka sekund, nic a nic nie boli i może uratować życie! Czy wiecie, że rak szyjki macicy wykryty we wczesnym stadium jest w 100% wyleczalny? Profilaktyka w przypadku tej i innych chorób narządów rodnych to podstawa!!! Nie zapominaj o badaniach ginekologicznych! Niezapominajki żyją dłużej!

Piękna bo zdrowa! Makijaż, ubrania, dobra mina nie czynią Cię piękną. Jesteś piękna bo szczęśliwa, jesteś piękna bo się uśmiechasz, jesteś piękna bo jesteś. W oczach najbliższych i Twoich własnych. Szanuj swoje życie, traktuj z taką samą uwagą i czułością jak tych, których kochasz.

Kiss Your Life!

Ogólnopolska Kampania Społeczna „Piękna bo Zdrowa” 

„NIE ZAPOMINAJ  o badaniach ginekologicznych. NIEZAPOMINAJKI żyją dłużej.”

Zostań NIEZAPOMINAJKĄ!

Blogerki dla Ogólnopolskiej Organizacji Kwiat Kobiecości:

KK.OGOLNOP.ORG

 

 

Chcesz się przyłączyć?

napisz: joanna@kwiatkobiecosci.pl

kup bransoletkę: www.kwiatkobiecosci.pl ; 

dołącz do społeczności niezapominajek na facebooku: https://www.facebook.com/kwiatkobiecosci

lub przekaż 1% podatku na rzecz działań profilaktyki raka szyjki macicy i innych chorób ginekologicznych realizowanych przez Ogólnopolską Organizację Kwiat Kobiecości:  KRS 0000315362

_DSC3818