Miejsca warte odwiedzenia polecam wyjątkowo rzadko. Z moim S. zawsze lubiliśmy być w ruchu, zwiedzać, odkrywać miejsca i zakamarki, szwędać się po muzeach, przesiadywać w jakichś miastach, na jakichś schodach, po prostu obserwować, robić coś lub nie robić nic, smakować, eksplorować. W celach poniekąd turystycznych pomieszkiwaliśmy miesiącami w różnych miastach i nieraz zdarzyło nam się usłyszeć, że żyjemy jak „Cyganie”. Ani wtedy ani teraz nie skomentuję 😉 Nomen omen zdarzyło nam się mieszkać i w romskiej dzielnicy i to też było niebagatelne doświadczenie. Tego bloga pisałam z 4 różnych miast w Polsce, w których stacjonowaliśmy… chyba o tym nie wspominałam c’nie? 😉

No więc będąc tak sobie to tu to tam, dziwiło już niewiele, a jeszcze mniej zaskakiwało. Z wyjątkami, które zrobiły na mnie jakieś większe wrażenie – dzielę się tu na blogu stosunkowo nieczęsto. Spędzamy razem czas, a gdzie to takiego wielkiego znaczenia dla nikogo poza nami nie ma, a w dodatku właściwie wszędzie nam dobrze. O czym tu pisać?

Jednak po mega zaskakującym weekendzie, który przeżyliśmy całkiem niedawno wprost muszę podzielić się z Wami wrażeniami z miejsca, które nas zaskoczyło. Pozytywnie!

Liberec.

Do tego czeskiego miasta wybraliśmy się spontanicznie na długi weekend sierpniowy. Mamy stosunkowo blisko. Do tej pory zwiedziliśmy mniej więcej połowę Czech, a w pobliskim nam aktualnie Libercu (200 km) jeszcze nie byliśmy. Nie było czasu na planowanie, wiedziałam tylko, że są górki, jest zoo, jakiś aquapark, więc będziemy mieli co robić z dzieckiem co by mu zapewnić atrakcje.

Miasto jak czeskie miasto. O niepowtarzalnej specyfice i swoistej egzotyce, takiej jaka tylko może czaić się tuż za granicą Polski. Czesi niby podobny naród do naszego. Jednak nie. Zupełnie inny i pełen kontrastów i paradoksów widzianych gołym okiem. Lubię. Przy okazji polecam książkę Mariusza Szczygła „Gottland” – świetny „Czeski obraz” i książka doskonała.

Ale pędźmy do sedna…

Liberec to niewielkie miasto. W Polsce przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że w niewielkich, a wręcz małych miastach niewiele jest. Na myśli mam atrakcje dla rodzin z dziećmi. A tam… Punkt widokowy, na który można wjechać koleją górską, park dinozaurów, ogród botaniczny, zoo, niebanalny aquapark i co najlepsze – nowoczesne centrum nauki. A właściwie dwa. O muzeach, galeriach, osobliwym „Kłodzkowatym” rynku i uliczkach czy atrakcyjnych zabytkach nie wspominając…

Uznaliśmy, że pójdziemy wszędzie tam, gdzie zdążymy. Ostatecznie przez 3 dni udało nam się pochodzić po mieście, odwiedzić zoo, a wiele, wiele godzin spędziliśmy w IQLandii i IQParku. Napomknę jeszcze tylko o ogrodzie zoologicznym i przechodzę do najważniejszego.

Łącznie w Czechach byliśmy w pięciu. Żadne polskie, czeskie i niemieckie ogrody nie pobiły tego w Dvůr Králové – więc gdybyście kiedykolwiek mieli okazję to gorąco polecam. Pomijam już niewątpliwą atrakcję jakim jest tam safari, ale w pawilonach nad głowami latają egzotyczne ptaki (mnóstwo ptaków) lub motyle. Po zoo śmigają małpki, żółwie, a gdy idziesz oglądać np. zebry to jest ich całe stado, a nie kilka sztuk. Biegają po ogromnych terenach, a w zoo prawie nie ma ogrodzeń dzielących nas od zwierząt. Są za to głębokie rowy, które pełnią funkcję „bariery”. No bomba, kompletnie inny odbiór niż w klasycznych ogrodach! Do tego mnóstwo miejsc, gdzie dzieci mogą się wyszaleć w przerwach między zwiedzaniem, udogodnienia. Super.

Wracamy…

Gwóźdź programu w Libercu. Centrum naukowe. Myślicie, że Kopernik jest fajny? To nie byliście w IQLandii! IQLandia znajduje się w dużym kompleksie rozrywkowym. Po jednej stronie parkingu Centrum Babylon z IQParkiem. Po drugiej – IQLandia. Z zewnątrz Babylon nie zachęca. Wieje serialem „Wspaniałe Stulecie” czy jak mu tam, tyle, że widać, że stulecie, albo „wspaniałe” już minęło… Tandetne i wypłowiałe kolory zabudowań i generalnie kiczowato. Tymczasem to największe centrum rozrywkowe w Czechach, którego, niczym książki – nie należy oceniać po okładce. Pod jednym dachem „uliczki” ze sklepikami, restauracjami, lokalami gdzie można zrobić sobie świeczkę czy pokrążyć w labiryncie, lunapark i aquapark. Są również atrakcje dla dorosłych. Sauny, welness, itd. Z wyglądu nieco zajeżdża tandetą i chyba projektował to jakiś surrealistyczny designer, ale jest ok. W Babylonie jednak najlepszy jest IQPark.

IQPark to coś podobnego do IQLandii (tej z przeciwnej strony parkingu). Taki Kopernik dla dzieci, w którym można spędzić cały dzień jeśli chce się korzystać ze wszystkiego co to miejsce oferuje. Dorośli bawią się tam równie doskonale i naprawdę można tam spędzić świetny, rodzinny czas. Kompletnie się wyłączyć i zagłębić w doświadczenia, eksperymenty, itd. Przeprowadzić malucha przez taki… cały świat w miniaturce. Co ciekawe, po drugiej stronie parkingu, w IQLandii cała nasza trójka bawiła świetnie – nie tylko my – starzy 😉

W IQLandii jest również Planetarium z prawdziwego zdarzenia, w którym my nie byliśmy. Mamy swoje małe w ZG i wiemy, że nasz syn nie jest jeszcze w stanie przetrwać seansu dźwiękowo-świetlnego. Ech… czego tam nie ma!?

IMG_0172

Co tam można?

  • Można spróbować swoich sił jako Strongman i podnieść samochód IMG_0175
  • Można podać głowę męża na obiad. Wspominałam już, że zawsze uwielbiałam Hannibala?IMG_0187
  • Można przejrzeć się w krzywym zwierciadle IMG_0188
  • Można poeksperymentować z wodąIMG_0190 IMG_0194IMG_0197 IMG_0199IMG_0271 IMG_0273 IMG_0276 IMG_0284
  • Można zgubić się w lustrzanych labiryntachIMG_0238
  • Można poddać swój błędnik wariacjom. Wejść na mostek, wokół którego kręci się walec i spróbować ustać prosto
  • Można wejść na pokład tonącego okrętu i spróbować przejść z jednego końca na drugi koniec przekrzywionej kajuty. Ja nie dałam rady. Do dziś jak o tym myślę kręci mi się w głowie. Moi chłopcy bez problemu.
  • Można poeksperymentować z działaniem dźwięków, sił…IMG_0331IMG_0358IMG_0366IMG_0377 IMG_0217
  • Można posiedzieć w śmietnikuIMG_0414 (2)
  • Można pograć w interaktywne gryIMG_0224 IMG_0261
  • I na ciekawych instrumentachIMG_0225
  • I w zespole, na scenieIMG_0244IMG_0420 IMG_0421
  • Można zobaczyć siebie w podczerwieniIMG_0235
  • Albo w rtg. W ruchu. IMG_0348
  • Można zamknąć się w bańceIMG_0396
  • Można posterować robotem
  • Albo fontanną w rytm ulubionej muzyki. Dodatkowo można tu stworzyć interaktywny obraz, który ta fontanna spuści na swojej wodnej kurtynie.
  • Można lecieć w kosmos IMG_0327IMG_0326IMG_0376
  • Można odkryć dinozaury i własnoręcznie zakręcić dziejami ziemiIMG_0304 IMG_0307 IMG_0308 IMG_0309
  • Można cofnąć się w przeszłośćIMG_0289 IMG_0292
  • Można się wiele dowiedziećIMG_0282 IMG_0314
  • Można budować, składać, rozwiązywać łamigłówki i testy osobowościoweIMG_0330
  • Można być interaktywnym bardziejIMG_0360 IMG_0365
  • Można poddać się działaniom świateł i dźwięków
  • Można poczuć na własnej skórze wiatr, który w realu zabiera domyIMG_0398
  • Można poczuć trzęsienie ziemi, które zabiera ludzi
  • Można zobaczyć i dotknąć tornadaIMG_0401
  • Właściwie wszystkiego można dotknąć
  • Można tańczyć jeśli się chce
  • Można też znaleźć koniec tęczy…IMG_0267

Na tych kilku zdjęciach i w kilku zdaniach nie dało się zawrzeć ogromu atrakcji jakie czekają na rodziny w IQLandii i IQParku. Naszemu synowi podobało się wszystko. Nam też. Sorki za fotki średniej jakości, nie chciało mi się targać aparatu 😉

Zostawiam jeszcze kilka libereckich fotek, informację, że w Libercu baza hotelowa jest bogata a miasto gościnne i sympatyczne i w bonusie takie info, że za taką rozpustę trzeba było odbyć pokutę. Padło na mnie 😉 A czeska „Pokuta” to mandat 😉

Z pewnością tam wrócimy bo mamy tam jeszcze co robić. I Wam polecam!

IMG_0112 IMG_0152 IMG_0263 IMG_0422 IMG_0423 IMG_0424 IMG_0425 IMG_0439 IMG_0465 IMG_0466IMG_0124 IMG_0129 IMG_0135 IMG_0352 IMG_0409