Part I.

Gdybym miała komukolwiek opowiedzieć jak było na pierwszym spotkaniu mam blogerek w Karpaczu – to nie ma bata. E-ę. Po prostu brak mi słów. A wszystko za sprawą utraconego głosu, który znikał od sobotniego poranka. Aktualnie nie mówię już prawie wcale ale na szczęście mogę Wam wszystko opisać, a nawet pokazać. Ha!

Przez cały weekend pogoda nie dopisywała. Nam jednak i tak było gorąco!

DSC_1101 DSC_1106

Jak widać na powyższej fotce, spotkanie o roboczej nazwie „Mamy w górach” było wydarzeniem bardzo rodzinnym. Integracja na 102.

A zaczęło się tak…

Podczas gdy tatusiowie zajmowali się maluchami (wiadomo), mamy, racząc się słodkościami (wiadomo) i kawą plotkowały o dzieciach, ciążach, a także o rozstępach i cellulicie (wiadomo)!

Nic to, że cały czas trwała najbardziej oficjalna część naszego spotkania. Jak są baby to są pogaduchy. A tak na serio to miałyśmy okazję poznać wszystkich sponsorów wspierających nasze wydarzenie, posłuchać o trendach w modzie dziecięcej, o których opowiedziała nam właścicielka firmy Hobibobi, sprawdzić jakimi kosmetykami firmy Soraya można dyskutowanym przez nas niedoskonałościom ciała przeciwdziałać.

DSC_1073DSC_1076DSC_1080 DSC_1091

My tam pitu-pitu, a tymczasem obsługa Pensjonatu Karkonoski SPA przygotowywała już gratkę dla maluchów…

DSC_1084 DSC_1085 DSC_1086

Pieczenie ciastek! Efekt? Taki jak przypuszczaliśmy. MegaHiperGiga bałagan i zadowolone dzieci. Kosta nie brał w tym udziału gdyż nie lubi brudzić sobie rączek ale maluchy, którym to nie przeszkadza bawiły się doskonale!

Licytacja!

Następnie dobrze bawiły się mamusie. Niektóre z nas licytacja rozgrzała do czerwoności! Było o co walczyć bo organizatorki (Kamila, Natalia i Ania) zadbały o masę fantów, a niezła sumka zebrana podczas tej akcji trafi do maluchów z Domu Dziecka „Nadzieja” w Jeleniej Górze! Ja upolowałam bransoletkę z symbolem miejsca, z którym mam fajne wspomnienia od Cocochoo i letni outfit dla Kosty od Hobibobi. Satysfakcja!

DSC_1140

Tego dnia wydarzyło się jeszcze wiele…

Zaliczyliśmy pierwsze w tym roku ognisko, był chill, były gifty i integracja blogerek do późnych godzin nocnych…

DSC_1097 DSC_1099 DSC_1104 DSC_1114

W pokoju też nam się nie nudziło…

DSC_1122 DSC_1124 DSC_1129

Następnego dnia, po śniadaniu, wszyscy udaliśmy się na spacer do Świątyni Wang.

Przez chwilę było nawet widać góry ;)…

DSC_1153 DSC_1157 DSC_1166 DSC_1173

I jak na każdą turystyczną miejscowość przystało – folklor (nie tylko) made in Azja…

DSC_1184DSC_1186DSC_1183

W międzyczasie zawiązał się też Klub Wielbicieli Kabanosiaków. Założyciele: Kosta i Tosia.

Ostatnio zaktualizowane1

Na miejsce dotarliśmy tuż przed deszczem…

DSC_1212

Udało nam się strzelić jeszcze kilka pożegnalnych fotek…

DSC_1200DSC_1201

I z Mo – jedną specjalną!

DSC_1197

A potem przegonił nas lekki deszcz i czas, który wskazywał, że trzeba zbierać się do domu.

Oczywiście cały weekend to zdecydowanie za krótko na takie spotkania! 😉 Nie z każdym udało się porozmawiać, a ja z moją krtanią to już szczególnie nie byłam wybitnym gadułą. Ale słuchałam czynnie 😉 Zresztą milczenie jest przecież złotem 😉