Memy o rodzicielstwie. Od razu mówię – ja je bardzo lubię. Jak i inne. Serio. Bawią mnie i wtedy, gdy udostępniam dalej, to płaczę sobie ze śmiechu łzami facebookowej emotikony. Albo siedzę, patrzę w ten ekran i kiwam. Kiwam głową z aprobatą lub w zadumie. Zawiesze takiej. O – ho! Rzeczywiście tak jest – myślę. Celnie, w samo sedno! Taka jest prawda o matkach!

Tylko wiecie co? Im więcej tych memów o życiu matek się naoglądam, im więcej ich powstaje, a trzeba przyznać, że epoka społecznościówek wymusza spłycenie pewnych prawd do obrazków (i cytatów) – tym wydają mi się smutniejsze. Bo jeśli taka przeciętna matka to wszystko co na memach wyrysowane też ma – to ja Wam powiem jedno: ma spektakularnie przekichane.

Matka epoki memów mało śpi, pije dużo kawy. Najczęściej zimnej. Jest styrana życiem, a na pewno syzyfowym sprzątaniem i tachaniem do chałupy zakupów, przebywając jednocześnie na „cudownym” macierzyńskim tudzież na wychowawczym. Wiecie – w obu rękach ciężkie torby, a tu jeszcze dziecko na nogawce, pies na smyczy i patyk malucha w zębach rodzicielki, który to matka koniecznie musi ponieść. No ewentualnie rowerek lub hulajnoga na jej plecach, bo młodemu odechciało się jeździć. Ojciec w tej sytuacji? Człowiek widmo – nie nazwałabym tego inaczej.

Gdy mąż/partner takiej delikwentki jednak w opowieściach obrazkowych się pojawi – to jest to wiecznie zdziwiony Jaśniepan.

Co, nie podobają Ci się wakacje zwane macierzyńskim? Po sklepach nie lubisz chodzić (mniejsza o to, że spożywczakach)? Bałagan masz w domu, a przecież cały dzień nic nie robiłaś? Znów kupiłaś buty przez internet? A właściwie to po co? Przecież nigdzie nie wychodzisz tylko leżysz i pachniesz? I jeszcze mi tu mówisz, że na prysznic nie masz czasu?

He.

He.

A dlaczego Jaśniepan?

Bo oto jedynie i ewentualnie w niedzielę pokusi się taki meżuś o ugotowanie obiadu albo odkurzy pokoje nie zauważając, że „do zrobienia” jest jeszcze łazienka, góra brudnych naczyń w zlewie, a ponadto prasowanie i inne takie podstawowe czynności wakacyjne. W przypływie dobroczynności Jeśniepan wynagrodzi jednak matce swoich dzieci wszystkie trudy tygodnia czy miesiąca… zabierając ją na zakupy. Do meblowego. Ewentualnie udostępniając kartę płatniczą.

No a jak już się ten chłop tak narobi jak wół, albo dziećmi zajmie przez ileś tam godzin czy (olaboga!) cały weekend – to już wyczyn na miarę zdobycia Kilimadżaro. Na szczęście miał pomoc w postaci telefonu do żony, dzięki któremu mógł dowiedzieć się w każdym momencie gdzie stoi ryż, gdzie leżą nawilżone chusteczki, w co ubrać dziecko i jak puścić wodę do wanny… Mimo to, mimo tej drobnej pomocy – dał chłopak radę! A matka taka to tak sobie wypoczęła że hej! Wróci sobie, pewnie z jakiegoś szkolenia bo przecież z rynku nie może wypaść i odgruzuje domeczek po wojnie. A co tam! Pesteczka. Mimo to (albo raczej „memo” to – zabrzmiało z czeska, ale w sumie to taki Czeski film więc pasuje) faceta pochwalić na fejsie trzeba i medal za zasługi wręczyć, że to wszystko zrobił mając w dodatku tzw. śmiertelny katar!

Zabawne to jest. Tak… zabawne te memy. Tylko, że tych życiowych prawd, na tych obrazkach w pigułce jest podejrzanie dużo. I śmiejemy się przy tym głośno. Tyle, że to jest trochę taki śmiech przez łzy. Normalnie idę zrywać boki.