Wygrażałam się ostatnio, że będę pisać o elementach związanych z pracą zawodową. I oto pierwszy post na ten temat! Przyrodniczo i Qulinarnie będzie.

Soliród!

Tę roślinę wykorzystywaną w gastronomii poznałam dzięki pewnemu świetnemu szefowi kuchni z Ukrainy. Tak naprawdę jest to zielenina tysiąca nazw. Tytułowa salicornia, kurze łapki, solanka kolczysta czy fasolka morska to te najbardziej charakterystyczne. A podobna jest do skrzypu.

W Polsce rośnie tylko jeden jej gatunek (soliród zielny) i jest objęta ochroną ale występuje ona na całym świecie (poza Antarktydą). Najczęściej można znaleźć ją przy brzegach morskich, rośnie też na bagnach, mokradłach i solniskach śródlądowych. Generalnie, ta stosunkowo brzydka, na pozór mało apetyczna, niewielka roślinka lubi słoną wodę.

salicornia

Jak smakuje ta zieleninka? Słonawo. Jest soczysta, chrupiąca i stanowi wyjątkowy dodatek do dań. Można jeść ją na surowo (np. jako składnik sałatki z oliwą z oliwek, chilli, czosnkiem i sokiem z cytryny), można dusić, piec, smażyć, gotować i marynować. Soliród stanowi doskonałą bazę pod dania rybne i mięsne. Warto go sparzyć przez minutę i zahartować zimną wodą, wtedy smakuje najlepiej. A gdy jeszcze podsmażymy go na maśle… pycha! Na zdjęciu widzicie opcję w panierce.

W Polsce roślinka dostępna jest m.in. w sklepach internetowych (najczęściej sprowadzona z Izraela). Bogata w minerały, doskonała na trawienie. Próbowaliście?