Dziś tekst wyjątkowo praktyczny. Lub też: wyjątkowo – praktyczny tekst. Zapewne przyda się tym, którzy zagraniczne wakacje mają jeszcze przed sobą. A Ci, którzy prosili mnie ostatnio o tego typu konkretne treści związane z wyjazdem – też powinni być usatysfakcjonowani.

Ubezpieczam dodatkowo siebie i swoją rodzinę zawsze wtedy, gdy wybieram się za granicę. No chyba, że jadę na dzień do pobliskiego Berlina czy wpadam przejazdem do Czech na zakupy w sklepiku przygranicznym ;). Robię to bo chcę mieć pewność, że gdziekolwiek byśmy nie byli – będziemy mogli skorzystać z opieki medycznej. Robię to bo wiem, że tylko takie ubezpieczenie pokrywa koszt transportu medycznego i koszt sprowadzania zwłok do kraju (tak, wiem – zrobiło się mało sympatycznie ale przypadki po ludziach chodzą), a wreszcie robię to – bo tego nauczono mnie dawno temu na studiach. Konsekwencje niewykupienia ubezpieczenia turystycznego mogą być srogie. Nie tylko dla kieszeni.

Również tym razem, tuż przed wyjazdem, wybrałam się do biura podróży po polisę. Zaszłam wcześniej do kilku popularnych i w każdym zaproponowano mi Ubezpieczenie EUROPEJSKIE ERV „Beztroskie Podróże” (nie mylić z kartą EKUZ <Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego>, którą bezpłatnie na wniosek, wyrabia się w NFZ, a którą oczywiście też miałam). Do tej pory korzystałam z usług firmy SIGNAL IDUNA, z której zawsze byłam zadowolona ale miałam mało czasu i zadecydowałam, że biorę co jest. Jak się okazalo – pochopnie.

Przezorny zawsze ubezpieczony – mawiają. I tak już drugiego dnia pobytu w Chorwacji „coś” stało mi się w nogę. Wstałam rano i nie mogłam chodzić, a wydłużająca się z godziny na godzinę pręga biegnąca od pięty w kierunku łydki wskazywała na to, że wdało się zakażenie. Wtedy nie miałam pojęcia czy coś mnie ugryzło, czy coś mi się w tę nogę wbiło – dziś wiem, że raczej to drugie i to nie koniec mojej wakacyjnej „przygody”.

W każdym razie gołym okiem widać było, że nie ma na co czekać i trzeba szybko reagować. Ze spokojem, tak jak zostałam poinstruowana w biurze podróży przy zakupie pakietu ubezpieczeniowego, zadzwoniłam do konsultanta EUROPEJSKIEGO ERV nakreślając sytuację. Ten obiecał mi, że sprawdzi możliwe opcje uzyskania pomocy medycznej na terenie Zadaru, miasta, w którym przebywałam i zaraz oddzwoni. I wiecie co? Nie oddzwonił. ??? Jakieś półtorej godziny później telefonuję ponownie. Oczywiście odbiera inna konsultantka więc muszę wyjaśniać sprawę od początku, gdy w tym czasie moja „pręga” swobodnie biegnie dalej… Kolejny telefon – oni dzwonią do mnie. Tym razem szybciej. Przepraszają, ale jestem w takim miejscu, że ciężko im coś dla mnie znaleźć… STOP. Jestem w centrum Dalmacji, w dość dużym mieście, ubezpieczyłam się w firmie cieszącej się zaufaniem touroperatorów i słyszę, że ciężko coś znaleźć…???!!!

Wreszcie otrzymuję dwie opcje. Mogę jechać do Zagrzebia (otrzymałam adres kliniki). 285 km, 3 godziny drogi, płatne autostrady. Zadzieram kiecę i lecę. Taksówkę nawet mogłam wziąć ale oczywiście potrzebny będzie rachunek od taksówkarza, diagnoza, rachunek od lekarza… bez tego – kosztów nie zwrócą. Który taksówkarz zawiezie mnie tak daleko? Nawet jeśli takiego znajdę – czy da mi rachunek? Trzeba jeszcze jakoś wrócić. Mogę też jechać własnym autem ale kto mi za to zapłaci? Czyż nie po to wykupiłam polisę by nie mieć takich problemów? Droga daleka. Stracę dzień i nie wiem czy w ogóle zdążę uzyskać pomoc na czas! No „opcja” doskonała. Druga też była bombowa i nawet nie była „opcją” a sugestią – wariantem polecanym przez konsultantkę: jest Pani w dużym mieście (jednak?) – proszę przejść się (przypominam, że nie mogłam chodzić) po hotelach i tam za pośrednictwem recepji znaleźć lekarza, który coś zaradzi i wystawi rachunek… No więc tak mi udzielono wsparcia, za które przecież załaciłam, że siedząc w swoim Centrum Alarmowym 24h, ze swoimi narzędziami do koordynacji spraw klientów polecono mi urządzić sobie spacer z poszukiwaniami

Zadzwoniłam do właścicielki aprtamentu, który wynajmowaliśmy. Otrzymałam adres placówki. 5 minut drogi samochodem. Udzielono mi natychmiastowej pomocy w ramach EKUZ, dostałam antybiotyk, który szybko pomógł i wkrótce dalej mogłam cieszyć się urlopem.

Po epizodzie z ubezpieczycielem EUROPEJSKIE ERV (Europaishe Reiseversicherung AG Oddział w Polsce) pozostał niesmak. Z usług tej firmy już nie skorzystam i Wam również nie polecam.