Miałam wczoraj spotkanie. Wyszłam z domu trochę wcześniej i wstąpiłam do księgarni. Od razu omiotłam wzrokiem półki dookoła – dostrzegając znajome tytuły. Duma! Książki blogerów zaczynają rzucać się w oczy. Jest ich coraz więcej i to naprawdę cieszy.

Dojrzałam „Zorkownię” Agnieszki Kaługi ale na jej przeczytanie, szczególnie po ostatniej lekturze bloga Rockstar Ronan (post na ten temat TU), jeszcze się nie zdobyłam. Przekartkowałam ładne wydanie „Rzeczowo o modzie męskiej”  Michała Kędziory. Elegancja Francja.

Dziś chciałabym Wam gorąco polecić „Kuchnię Filmową” Pauliny Wnuk, autorki bloga From movie to the kitchen!

Tą nietypową książką kucharską dosłownie zachłysnęliśmy się! Ma trzy najważniejsze cechy: inspiruje, inspiruje, inspiruje! Tylko dzisiaj przygotowaliśmy wg zawartych w niej przepisów dwa smakołyki przeniesione z filmu do kuchni! W zasadzie większość przygotował mój nieoceniony mąż podczas gdy ja ogarniałam tańce, kąpanie i kolację Kościaka. Ale trochę mu pomogłam w międzyczasie przy zapiekankach z beszamelem 😉

„Kuchnia Filmowa” jest pięknie wydana i z pomysłem. Miła dla oka, spójna. Od razu chce się spróbować potraw, które jedli bohaterowie kultowych filmów. A po tak przyrządzonej kolacji i deserze ma się ochotę na więcej. Na dobre kino przed snem! Z kuchni wędrujemy przed ekran. Załączamy DVD, a Was zostawiamy z genialną alternatywą na sobotni wieczór w domu. Zróbcie jutro zakupy i do dzieła! Wspólnie z mężem polecamy tę fantastyczną książkę!

A niżej kadry z naszego dzisiejszego pichcenia z „Kuchnią Filmową”. Tarta limonkowa – bomba!

DSC_0969 DSC_0964 DSC_0980 DSC_0959 DSC_0954 DSC_0960